Raport komisji Millera

08/04/2011

Reprezentacja Rzeczpospolitej rozegrała towarzyski mecz piłki nożnej z reprezentacją Rosji. Mecz ten przegrała 0:1. Ponieważ premierem Polski był w tym czasie znany fan piłki kopanej, Donald Tusk, rząd postanowił powołać komisję, która wskazałaby przyczyny tej katastrofy w polskim futbolu. Przewodniczącym komisji został minister spraw wewnętrznych i administracji, Jerzy Miller.

Po rocznej pracy komisja ogłosiła długo oczekiwany raport wyjaśniający przyczyny porażki. Przedstawił on szczegółowo i dogłebnie bolączki polskiego sportu, które miały wpływ na wynik meczu. Podniesiono problem szkolenia juniorów i braki w wykształceniu polskiej kadry trenerskiej. Pozytywnie oceniono wprawdzie zmiany związane z budową Orlików ale skrytykowano złe przygotowanie boisk, na których trenują drużyny szkolne. W szczególności zauważono, że złe oświetlenie boisk powoduje, że młodzież nie może trenować późno w nocy. Komisja skrytykowała także brak znajomości rosyjskiego wśród wszystkich, oprócz kapitana, piłkarzy naszej drużyny. Jak napisano, utrudniło to komunikację z rosyjskojęzycznym sędzią oraz zawodnikami drużyny przeciwnej.

Z powodu panującej podczas meczu mgły komisja nie odniosła się do zasadności podyktowania rzutu karnego dla drużyny rosyjskiej, który ustalił wynik spotkania na 0:1. Stwierdzono tylko, że złamanie nogi polskiego zawodnika było spowodowane upadkiem nie zaś działaniem osób trzecich. Komisja odniosła się za to do problemu odgwizdania spalonych po dwóch bramkach, które strzelili Polacy. Uznano, że nie ma podstaw aby podważać decyzje sedziów. Członkowie komisji zwrócili uwagę, że na wynik spotkania miał też wpływ fakt, że Rosjanie grali w ciepłych uniformach podczas gdy nasi zawodnicy musieli biegać w krótkich spodenkach.

Komisja sformułowała szereg zaleceń pokontrolnych. Po ogłoszeniu raportu do dymisji podał się minister pracy i polityki społecznej.

Jak długo trzeba czekać na sondaż?

05/23/2011

Prawdopodobnie w piątek 20. maja ABW wkracza o 6. rano do mieszkania twórcy serwisu zamieszczającego żarty z prezydenta (choć pewne źródła podają, że w środę). W piątek, sobotę sprawą żyją media. Premier ma na głowie ważniejsze sprawy. W poniedziałek premier wizytuje Brukselę; potem ubolewa, że tak późno wywalił Kamińskiego z CBA. Po południu oświadcza wreszcie, że oczekuje wyjaśnień w sprawie „nadgorliwości” ABW. Popołudnie trzeciego dnia trwania całej sprawy.

Jeśli Ziemkiewicz trafnie ocenia, że władza „maca granicę” do jakiej może się posunąć, to test wypadł najwyraźniej pomyślnie dla obywateli i nie po myśli władzy. W związku z tym premier pryncypialnie odcina się od akcji ABW. Stawiam jednak dolary przeciw orzechom, że sprawa nie będzie miała dalszego ciągu i już nie dowiemy się, czy „nadgorliwy” oficer służb stracił miesięczną premię czy raczej dostanie nagrodę za ofiarną służbę. (Osobiście typuję to drugie.)

A ile trzeba czekać na wyniki sondażu. Policzmy. W piątek i sobotę ze sprawą zapoznają się ludzie. Na niedzielę można już planować sondaż, który ma szanse miarodajnie opisać reakcję społeczeństwa. Ostatnie wydarzenia wskazują, że na wyniki czekamy jeden, maksymalnie półtora dnia.

PS.
Inna sprawa, że po tym co pokażała sondażowania przy telefonicznej sondzie w dzień pierwszej tury ostatnich wyborów prezydenckich trudno zaufać najporządniej robionym sondażom. Wydaje się, że oni po prostu nie potrafią ich robić – nawet jak się starają.

Jako dziecko byłam molestowana, więc teraz mam rację.

07/20/2010

Pamiętacie sprawę Michnik kontra Zybertowicz? Pierwszy oskarżył drugiego, że bezpodstawnie przypisał mu słowa “ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”, których Michnik nie użył (dosłownie), gdy bronił komunistów i SBeków. Sąd nakazał Zybertowiczowi przeprosić (i zapłacić 10tys. na cele społeczne + koszta procesu) mimo, że każde podrośnięte dziecko wie, że Michnik używał takich metod argumentacji. Np. jako poseł w Sejmie: “25 lat temu zostałem po raz pierwszy aresztowany przez komunistyczną policję. Wtedy miałem 18 lat. Od tego czasu byłem aresztowany i zatrzymywany wiele razy. Mnie nie trzeba przeciwko komunistom agitować. Ale właśnie z tej perspektywy chcę powiedzieć, że w niektórych głosach, o czym mówię z bólem, usłyszałem coś, co bym nazwał antykomunizmem jaskiniowym …

A czy pamiętacie jak Wajda wezwał, żeby nie składać prezydenckiej pary na Wawelu? Król tak wtedy opisał we Wprost hipotetyczny dialog Michnika z Wajdą: „A… a… Aaandrzej naa… na… napisz list. Zde… zde… zdewaweluj Kaczora. Ty ma… ma… masz sukces z ty… tym »Katyniem«, to… tobie wolno. A my w… w… w »Gazecie« cię po… po… poprzemy”. Tym razem nikt nikogo nie pozwał. Czytaj resztę wpisu »

O teoriach spiskowych cz. 2

05/30/2010

(Część pierwsza)

Kiedy podczas podróży samolotem przydarzy się awaria silników, systemu nawigacji, zablokowanie stateczników a na koniec wybuch paliwa, to osoby o tendencjach do tzw. myślenia spiskowego zwykle podejrzewają zamach. Przeciwko takiej hipotezie stosuje się często argument o następującej formie:

To prawda, że wystąpienie wszystkich tych zdarzeń jednocześnie jest bardzo mało prawdopodobne jednak sama statystyka upewnia nas, że jeżeli będziemy czekali odpowiednio długo to w końcu wystąpi najbardziej nieprawdopodobny, ale możliwy, układ zdarzeń. Dokładnie tak samo, jak możemy być pewni, że rzucając odpowiednio długo monetą w końcu wypadnie sto razy z rzędu orzeł. Wydarzenia jak opisane powyżej kiedyś musiały się razem zdarzyć. Przypuszczenie o zamachu, jeśli nie mamy na to dowodów, jest więc przejawem myślenia spiskowego lub wręcz paranoicznego. Źle świadczy o stanie umysłu kogoś kto je formułuje.

Argument taki jest często nie tyle używany, co nadużywany. Obecna notka ma wyjaśnić dlaczego jest wadliwy. Czytaj resztę wpisu »

O teoriach spiskowych cz. 1

05/10/2010

Pół roku temu leciałem ze znajomym samolotem na konferencje. Znajomy to wysoki urzędnik pewnego, średniej wielkości państwa pomiędzy Azją a Europą. Godzinę po rozpoczęciu podróży jeden z silników naszej czterosilnikowej maszyny przestał działać. Oczywiście wywołało to wśród nas, pasażerów, zaniepokojenie, które wzrosło gdy kolejno przestały działać następne silniki. Pilot starał się wciąż utrzymać kontrolę nad maszyną lecz po tym jak zablokowały się stateczniki zaczęliśmy po prostu spadać.

- To zamach! Ktoś chce nas zabić! – wykrzyknąłem.

Mój przyjaciel spojrzał na mnie w sposób spokojnym i smutny. Czytaj resztę wpisu »

Jednego słowa

04/18/2010

Przez tydzień żyliśmy w rzeczywistości alternatywnej. W świecie, w którym prezydent Polski był mężem stanu, osobą dbającą o narodowy interes, godną piastować najwyższy urząd. Przez tydzień byliśmy pogrążeni w żałobie. Monika Olejnik wypłakiwała oczy w studio oraz w radiowych korytarzach. Przez tydzień nie słyszeliśmy, że prezydent „nie może być mały”, „że jest „spocony w pogoni za władzą”, że „jaka wizyta, taki zamach”. Nikt nie mówił nam o problemach alkoholowych Lecha Kaczyńskiego.
Nie usłyszeliśmy jednak przez ten tydzień czegoś więcej. Od wszystkich tych, pogrążonych w żałobie znakomitych polityków i dziennikarzy, nie usłyszeliśmy słowa „przepraszam„. Chyba więc nikt z nich nie uważa, że to co mówił wcześniej było niestosowne, a często po prostu chamskie. Nikt nie widzi potrzeby wytłumaczenia się z dwójmyślenia; z istnienia dwóch światów: tego w ostatnim tygodniu i tego, w którym żyliśmy wcześniej.

Skoro tak, i skoro żałoba skończona, to najwyższa pora wrócić do normalności. Pora otrząsnąć się i poszukać następnych ofiar. Może przez pewien czas będzie trzeba jeszcze trochę uważać. Może gdzieś z tyłu głowy przyczai się strach przed tym, co stało się podczas tego tygodnia. Przed ludźmi, którzy znaleźli sposób, żeby wyrazić co czują na przekór kreowanej dla nich rzeczywistości i przed spadkiem wpływów z reklam. Ale to minie – czas wrócić do pracy.

Czy wiecie już, do czego była ta kolejka na Krakowskim Przedmieściu? Do zimnego Lecha. He he he.

Ekspert Kwiatkowski równa do średniej

03/01/2010

Doktor nauk ekonomicznych Ireneusz Kwiatkowski oszacował o ile za mało polskie państwo wydaje na służbę zdrowia. Wydaje za mało o 20 miliardów złotych. Jak pisze doktor „Podstawą tego oszacowania jest porównanie procentowego udziału w PKB wydatków publicznych na świadczenia zdrowotne w Polsce ze średnią PKB dla krajów Unii Europejskiej.” Zanim jednak zdążymy przestraszyć się tym stanem rzeczy, ekspert Kwiatkowski proponuje rozwiązanie tego problemu „możliwości zwiększenia publicznych pieniędzy w systemie ochrony zdrowia są dość ograniczone. W zasadzie może to być wzrost stawki oprocentowania składki zdrowotnej, zmiana i wzrost stawki za ubezpieczonych w KRUS oraz zwiększające się, na określonych zasadach, dofinansowanie z budżetu państwa.” I trudno odmówić mu racji – skoro wydajemy za mało na służbę zdrowia, to trzeba dopłacić te 20 miliardów i wszystko będzie dobrze. Ekspert Kwiatkowski potrafi elegancko przedstawić drogę ratunku: „Moim zdaniem najprostsza droga wiedzie przez znaczące nasycenie go [systemu ochrony zdrowia] dopływem publicznych środków pieniężnych.” Czytaj resztę wpisu »

Optymistycznie

01/04/2010

Chciałbym napisać o czymś optymistycznym. Jeśli szukać powodów do optymizmu, to najlepiej szukać ich oczywiście wśród młodzieży. Bo najszlachetniejszy nawet staruszek ma swoje, wiadome, ograniczenia: a to na grypę zejdzie, a to osteoporoza go chwyci, a to odbije się na nim na starość intensywnie spędzona młodość. Staruszek, nawet najszlachetniejszy, to optymizm niepewny i krótkotrwały, tak jak krótkotrwali są staruszkowie. Co innego młodzież! Ona jeszcze długo kształtować będzie przyszłość naszą, swoją i swoich dzieci.

W kontakt z młodzieżą wszedłem wracając autokarem z północnych rubieży Polski. Jechaliśmy długo, młodzież jechała na fotelach za mną. Chcąc nie chcąc usłyszałem co nie co poglądów młodzieży na życie, bo młodzież głosy ma silne, nie zniszczone jeszcze paleniem i piciem.

Podczas podróży dowiedziałem się, że jadąca za mną młodzież płci kobiecej była osobą poszukującą. Problemy ze znalezieniem odpowiedniego dla siebie światopoglądu lub wiary to typowe problemy młodzieży. Młodzież siedząca za mną nie poddawała się, szukała, nie chciała iść na łatwiznę. I w końcu znalazła: “W buddyzm nie trzeba wierzyć. Buddyzm trzeba praktykować. Nie można nic nie robić, jak w chrześcijaństwie. Długo szukałam czegoś dla mnie i wiem, że buddyzm to jest to.“.

To co wzbudziło mój optymizm w powyższej wypowiedzi młodzieży, to fakt, że młodzież nie szuka łatwej ścieżki. Zaspokaja ją jedynie coś, co zmusza do rozwoju. Młodzież długo szukała, więc wie, że nic nie wymagające Chrześcijaństwo jej tego nie da. Na szczęście młodzież znalazła nie-wiarę w buddyzm. Nie-wierzyć w buddyzm nie jest wprawdzie łatwo. Trzeba nie-wiarę praktykować ale to jest właśnie to czego pragnie dzisiejsza młodzież: prawdziwych wyzwań. Młodzież weźmie niedługo udział w warsztatach, gdzie będzie mogła swoją nie-wiarę pogłębić.

Zdarzenie to i dowód że mamy w kraju młodzież, która pragnie się rozwijać, która nie zadowala się płytką i nic nie wymagająca wiarą chrześcijańską wlał w moje serce optymizm. Wróciłem spokojny o przyszłość naszą, kraju i świata czego w Nowym Roku życzę.

Czy zostawiłbyś swoje dziecko pod opieką pederasty?

12/22/2009

James Rennie był znanym gejem. Był szefem utrzymywanej przez państwo organizacji LBGT Youth Scotland doradzającej nastolatkom, którzy rozważali, czy nie zostać gejem. Zarabiał na tym 40 tys. funtów rocznie. James Rennie był też członkiem siatki pedofilii: 70 osób w Wielkiej Brytanii i 140 za granicą.

James Rennie był też przyjacielem pewnej brytyjskiej rodziny. Rodzice często zostawiali pod jego opieką synka, przez cztery lata począwszy od narodzin. Podczas molestowania Rennie robił zdjęcia i nakręcał filmy, które przekazywał innym członkom pedofilskiej siatki. Pozwalał im również słuchać przez telefon, jak gwałci niemowlę.[...] Śledczy ustalili, że Rennie dopuścił do swej ofiary zarażonego HIV pedofila psychopatę Neila Strachana (dostał dożywocie, wyjdzie najwcześniej po 16 latach). Odnaleziono też zdjęcia przedstawiające Strachana molestującego inne 18-miesięczne dziecko.

James Rennie został skazany na dożywocie. Może wyjść po 13 latach.

Pierwszy morał z tej historii jest oczywisty. Gdyby rodzice chłopca byli homofobami, ich syn nie byłby przez cztery lata gwałcony. Niestety nie byli.

Drugi morał to pytanie o związek pomiędzy pederastią i pedofilią. Niestety, ukrywa się statystyki mówiące ile procent z przypadków pedofilii jest popełniana przez pederastów. Jak mówi brytyjska specjalistka ds. wychowywania dzieci Lynette Burrows: Kilka lat temu, gdy jeszcze nie był to temat tabu, policja udostępniła statystki dotyczące molestowania dzieci. W zależności od regionu od 23 do 43 procent tych przestępstw było sprawką gejów. Zważywszy, że stanowią oni 1, góra 2 procent społeczeństwa, mamy do czynienia z wielką nadreprezentacją.

Jeśli tak znikomo procentowo grupa jest odpowiedzialna za ok. 33 procent aktów pedofilii to coś jest nie tak. Nietrudno policzyć, że w takim razie prawdopodobieństwo, że spotkany na ulicy pederasta to pedofil jest 24 razy większe niż prawdopodobieństwo, że pedofilem okaże się przypadkowo spotkana osoba heteroseksualna. Niestety już samo szukanie związków pomiędzy pedofilią i pederastią jest piętnowane.

Trzeci morał to oczywiście adopcja dzieci. Pederaści uzyskują coraz częściej prawo do adopcji. Jeśli statystyki, o których mówi Burrows są prawdziwe to można zacząć się bać. Ktoś mógłby mydlić nam oczy, że skoro Adam z Krzyśkiem nie mają żadnych skłonności pedofilnych, to spokojnie mogliby adoptować dziecko. Jednak Adam i Krzysiek mają też sporo znajomych poznanych w klubach pederastów, na paradach, itp. Znają z pewnością więcej pederastów niż zwykłe małżeństwo. A każdy taki znajomy to o 24 razy większe niebezpieczeństwo, że “przyjaciel domu” okaże się pedofilem.

Niestety, nie możemy liczyć na rzetelną debatę na temat związków pederastii i pedofilii. Statystyk jest albo brak, albo ktoś boi się je upublicznić. Sama Lunette Burrows jest na celowniku przynajmniej od 2005 roku, kiedy nasłali na nią policję za czyn homofobiczny. Co zrobiła? Stwierdziła w radiowej debacie, że adopcja chłopca przez dwóch pederastów jest tak samo ryzykowna co oddanie dziewczynki pod opiekę dwóch heteroseksualnych mężczyzn. Następnego dnia homofobka Burrows została na tę okoliczność przesłuchana przez policję. Na pewno po usunięciu takich, używających “mowy nienawiści”, osób debata nad adopcją dzieci przez pary homoseksualne szybko pójdzie do przodu, w stronę właściwych konkluzji. W Wielkiej Brytanii prawo do adopcji przysługuje takim parom od 2005 roku.

Linki
1. Artykuł w rzepie, skąd pochodzi większość informacji:
http://www.rp.pl/artykul/388324_Znany_gej_na_czele_siatki_pedofilow.html

2. Artykuł o “homofobicznym” incydencie: http://www.telegraph.co.uk/news/uknews/1505143/Police-warn-author-over-gay-comments.html

Obliczenia
Jeśli 2% społeczeństwa to pederaści to w grupie 10.000 mężczyzn będzie ich 200, reszta to hetero. Jeśli mężczyźni ci dopuścili się 100 aktów pedofilii, ok. 33 z nich jest sprawą tych 200 pederastów a pozostałe 67 mężczyzn heteroseksualnych. W takim razie prawdopodobieństwo, że pederasta to pedofil wynosiłoby 33/200, a prawdopodobieństwo, że mężczyzna heteroseksualny to pedofil wynosiłoby 67/9.800. Pierwsze jest ponad 24 razy większe niż drugie.

Niestety nie wiem, jaka jest liczba aktów pedofilii na 10.000 mężczyzn, czy jest to 100, czy 10, czy X. Więc liczby 33/200 i 67/9.800 nie odpowiadają rzeczywistości. Ale ich stosunek, czyli to o ile jedna jest większa od drugiej, nie zależy od dokładnej wartości Xa. Podstwiając za 100 nieznaną niewiadomą X otrzymalibyśmy (X*0,33)/200 i (X*0,67)/9.800. Stosunek tych dwóch liczb jest taki sam. Pierwsza jest ponad 24 razy większa od drugiej.

Dlaczego należy wykastrować Polańskiego – argumenty dla komucha

12/22/2009

Temat reżysera Polańskiego jest już trochę zużyty, może jednak uda się jeszcze naświetlić nowe aspekty całej sprawy. W dyskusji wystąpił silny podział na lewą i prawą stronę sali. Prawa strona przyjęła areszt i ewentualną ekstradycję pozytywnie, lewa strona z oburzeniem. W celu wzbogacenia dyskusji, wpisz postara się przedstawić garść argumentów, które mogą posłużyć komuszej stronie sali dla wsparcia nieobecnego tam stanowiska o potrzebie ukarania reżysera.

1. Polański jest typowym przedstawicielem klasy posiadającej, nowoczesnej burżuazji. Posiada domy w wielu krajach kapitalistycznych jak Francja czy Szwajcaria. Wakacje spędza na francuskiej Ibizie podczas gdy nie wiadomo aby bywał na Kubie. Zdjęcia z nim ukazują się w kolorowych magazynach, które ogłupiają pracujący proletariat i odciągają go od walki o społeczeństwo bezklasowe. Kastracja Polańskiego przybliżyłaby nas do ostatecznego zwycięstwa rewolucji komunistycznej. Ergo Polańskiego należy wykastrować.

2. Jak wiadomo Polański dzieciństwo spędził wychowując się w antysemickiej Polsce. Wedle własnych słów reżysera Wszyscy Polacy byli antysemitami. Po tysiącu lat propagandy Watykanu było to częścią ICH kultury. Polański nie jest na szczęście etnicznym Polakiem, nie można jednak bagatelizować wpływu jaki środowisko wywiera na młodą, nieukształtowaną jeszcze jednostkę. Po prostu niemożliwe jest, żeby polski antysemityzm nie zatruł duszy młodego Polańskiego (wtedy Liebliga). Może się wydawać, że Polański jako Żyd nie powinien tak łatwo poddać się wpływom antysemityzmu. Trzeba jednak pamiętać o syndromie sztokholmskim czyli zjawisku utożsamienia się ofiary ze swoim prześladowcą. Z tego powodu Polański był w dzieciństwie narażony na antysemityzm podwójnie: jako przesiąknięty polską kulturą i jako jego żydowska ofiara, która utożsamia się, po pewnym czasie, z poglądami swoich oprawców. Kastracja antysemity Polańskiego byłaby aktem walki z antysemityzmem. Ergo Polańskiego należy wykastrować.

3. Okres największego rozwoju twórczego Polański wydaje się mieć za sobą. Jego największe osiągnięcia, by wymienić choćby Nóż w wodzie, Dziecko Rosemary lub Chinatown, to pieśń dawno minionej przeszłości. Dzisiaj nie tworzy już tak często filmów tak wybitnych. Akt kastracji Polańskiego, jako przeżycie traumatyczne, niewątpliwie przyczyniłby się do odkrycia nowych twórczych możliwości tkwiących w tym artyście. Po dokonaniu sublimacji tego wydarzenia i artystycznym przetworzeniu otrzymalibyśmy nowego artystę. Jego kastracja byłaby na pewno nieocenioną korzyścią dla Sztuki. Ergo Polańskiego należy wykastrować.

4. Żeby zachować intelektualną uczciwość musimy wymienić argument, który wydaje się przemawiać przeciwko kastracji. Padają głosy wiążące kastrację Polańskiego z dokonanym najprawdopodobniej (choć nie zapadł jak dotąd prawomocny wyrok sądowy) gwałcie na 13to letnim dziecku. Niektórzy mogliby sądzić, że kastracja reżysera byłaby prymitywnym aktem zemsty bezosobowego państwa. Wykorzystaniem prawa w celu karania, a nie w celu ulepszania jednostki. Fakt taki, byłby oczywiście wstrętny i niedopuszczalny. Jednak obecnie, świadomi ważnych racji stojących za kastracją Polańskiego, możemy odrzucić tą naiwną interpretację. Ergo Polańskiego należy wykastrować.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.