Prawdopodobnie w piątek 20. maja ABW wkracza o 6. rano do mieszkania twórcy serwisu zamieszczającego żarty z prezydenta (choć pewne źródła podają, że w środę). W piątek, sobotę sprawą żyją media. Premier ma na głowie ważniejsze sprawy. W poniedziałek premier wizytuje Brukselę; potem ubolewa, że tak późno wywalił Kamińskiego z CBA. Po południu oświadcza wreszcie, że oczekuje wyjaśnień w sprawie “nadgorliwości” ABW. Popołudnie trzeciego dnia trwania całej sprawy.
Jeśli Ziemkiewicz trafnie ocenia, że władza “maca granicę” do jakiej może się posunąć, to test wypadł najwyraźniej pomyślnie dla obywateli i nie po myśli władzy. W związku z tym premier pryncypialnie odcina się od akcji ABW. Stawiam jednak dolary przeciw orzechom, że sprawa nie będzie miała dalszego ciągu i już nie dowiemy się, czy “nadgorliwy” oficer służb stracił miesięczną premię czy raczej dostanie nagrodę za ofiarną służbę. (Osobiście typuję to drugie.)
A ile trzeba czekać na wyniki sondażu. Policzmy. W piątek i sobotę ze sprawą zapoznają się ludzie. Na niedzielę można już planować sondaż, który ma szanse miarodajnie opisać reakcję społeczeństwa. Ostatnie wydarzenia wskazują, że na wyniki czekamy jeden, maksymalnie półtora dnia.
PS.
Inna sprawa, że po tym co pokażała sondażowania przy telefonicznej sondzie w dzień pierwszej tury ostatnich wyborów prezydenckich trudno zaufać najporządniej robionym sondażom. Wydaje się, że oni po prostu nie potrafią ich robić – nawet jak się starają.